piątek, 22 marca 2013

Plastic it fantastic- czyli fartuch szalonego chemika. Baudelaire Byredo



Tak, tak miałem nie recenzować takiego plastika no ale jest on tak przeraźliwie syntetyczny że zrobię mu wyjątek :)
A więc wybierasz się na randkę za granicą do jakiejś piwnicy, której podłoga została wytarta stęchłą szmatą, tak będzie to randka przerażliwie słodka i plastikowa, wzbierająca na wymioty na samą myśl o tej słodyczy, tak też jest z zapachem, otwiera się strasznie słodkim karmelowym syntetykiem skrzyżowanym ze starą szmatą, och co za mieszanka pomyslicie, mi ona wcale nie przeszkadza jest na swój sposób ciekawa.
Nosi na oślep użyli chyba wszystkich swoich molekuł z grupy woody-amber jakie mieli, i powstał nam mariaż wszystkich oblicz tychże syntetyków, od solniczki, przez karmel po spoconą lepką dłoń mężczyzny wybierającego się na randkę do piwnicy, w ręce trzyma kurczowo monety a kioskowe perfumy ciągną się za nim w postaci długiego ogona:).
Piwnicę przygotowała sprzątaczka, która myjąc podłogi i spleśniałe ściany zagrzybioną stęchłą szmatą w celu zamaskowania woni urwała listki paczuli i wstawiła do przykurzonego dzbanka... 
Dużo by tu opowiadać, sam zapach to zlepek syntetycznych molekuł z velvione, evernylem, dihydromyrcenolem, damasconem beta i ambroxanem okręconymi wokół podplesniałej paczuli i vetiveru(a może vetiverolu ha!)                      
Data produkcji: 2009
Autor: Nieznany
Nuty zapachowe: kminek, jagody jałowca, czarny pieprz, kadzidło frankońskie, skóra, hiacynt, paczula, ambra, papirus.
zdjęcie nr 2 pochodzi ze strony leczenie-objawy.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz